niedziela, 26 lipca 2015

Ogłoszenie parafialne :)

Ogłoszenie parafialne ! :)

Hej wszystkim ! :* 
Jak mijają wam wakacje tak w ogóle ? : >
Opowiadajcie jakie macie plany na spędzenie wakacji :3

Przejdę do tematu . 
Chodzi o pierwszy rozdział cz. III. 
Miałam go dodać dzisiaj ,ale nie wyrobię się ze wszystkim :/
Mam nadzieję ,że nie będziecie źli jeśli rozdział pojawi się w środę ,
najpóźniej w czwartek .
Jutro rano wyjeżdżam i wracam we wtorek wieczorem . 
Więc w środę postaram się dodać rozdział lub w czwartek . 
Przepraszam was :c 

Jeszcze jest jedna sprawa . 
Chciałam przypomnieć o stronie LMD na facebooku -------> Love Mystery Danger 
Chciałam jeszcze się zapytać czy ktoś chciał by być adminem na tej stronie . :)
Jeśli ktoś chętny piszcie do mnie na facebooku ------> Vicki Piskuła 
Jeszcze raz was przepraszam za rozdział :c 
Kocham was ! ♥ 


czwartek, 23 lipca 2015

Epilog.

WAŻNA INFORMACJA POD ROZDZIAŁEM !! ♥
Pochylona czcionka = wspomnienia 

Minął zaledwie tydzień . Nikki z Lukiem jak i Michaelem i Calumem przesiadywali u nas całe dnie . Justin unikał Harrego tak jak on go . Trzy dni wcześniej powiedzieliśmy wszystkim ,że wyjeżdżam z Louisem na małe wakacje . Tak jak Lou wspominał jedziemy do Hiszpanii a później zastanowimy się gdzie będziemy mieszkać . Nie powiedzieliśmy reszcie ,że chcemy zacząć normalne życie z dala od problemów ,wyścigów ,bójek .
-Na jak długo jedziecie ?-zapytała Mia gdy siedziałam z nią i dziewczynami w ogrodzie . Była już późna pora ,ale nie przeszkadzało nam to .
-Nie mam pojęcia .Chce z Louisem oderwać się od tego całego gówna .-westchnęłam i napiłam się czerwonego wina .
-Będzie nam was brakowało .-powiedziała smutno Olivia .
-Szybko minie .-powiedziałam z lekkim uśmiechem .
-Pamiętam gdy Claudia po raz pierwszy przyszła do mnie do domu a Louis w tedy otworzył jej drzwi .-powiedziała Mia . O tak . Doskonale to pamiętam .
"-Hej ty jesteś pewnie ...Claudia ?-zapytał nie pewnie
-Tak ,to ja a ty?-już dawno puściłam buraka .
-Ja jestem Louis ,brat Mii ,wejdź .-powiedział z uśmiechem a ja weszłam do środka."
-Czuję się gdyby to było tak nie dawno .-powiedziałam.
-A było to prawie cztery lata temu .-powiedziała Mia .
-Czas szybko leci .-westchnęła Rebeca .
-Oj tak ..-powiedziała Vicki .
-Pamiętam gdy poszłam z Louisem ,Harrym jak i Mią do kina .-uśmiechnęłam się sama do siebie .
-50 Twarzy Greya .-pisnęła Mia na co się zaśmiałyśmy .
"-To jaki film wybieramy ?-zapytał Harry gdy byliśmy już w kinie .
-Może 50 Twarzy Greya ?-zapytała Mia a Louis z Harrym się spojrzeli na nią jak na idiotkę .-No co ?-zapytała 
-To jest jakiś powalony film na który za Chiny nie pójdę .-powiedział mój brat .
-A co w nim ci się nie podoba ?-zapytałam 
-Wszystko . Jaki podubczony biznesmen podrywa studentkę ,ta się w nim zakochuje później . Lecz jednak pan Gray nie jest taki jaki wydawała się tej lasce . Bla ,bla .. film o seksie . Jak bym chciał porno to bym sobie pooglądał w sieci a nie w kinie .-zaśmiał się mój debilny brat razem z Louisem ."
-To było tak cholernie śmieszne gdy Harry mówił jaki to Grey jest .-zaśmiała się Mia .
-Co Harry mówił ?-usłyszałyśmy głos dochodzący zza nami . Odwróciłyśmy się a tam stał Harry z Niallem i Zaynem .
-Pamiętasz dzień w którym poszliśmy do kina a ty marudziłeś ,ze nie chciałeś iść na 50 Twarzy Greya ?-zapytała Mia z uśmiechem a chłopaki dosiedli się do nas .
-Pamiętam to bardzo dobrze .-uśmiechnął się do niej a ta odwzajemniła uśmiech .
-Te wszystkie wspomnienia są nasze nikt ich nam nie odbierze .-powiedział Niall i objął ramieniem Olivię .
-Dokładnie .-szepnęłam i wypiłam resztę wina ,które znajdowało się w moim kieliszku .
Każdy wieczór moim zdaniem powinien tak wyglądać .

Następnego dnia punkt 13:00 znalazłam sie z Lou i całą resztą na lotnisku . Chciałam się pożegnać z nimi w domu ,ale Mia z dziewczynami się uparła ,żebyśmy się pożegnały na lotnisku .
-Koniecznie do nas zadzwoń gdy będziecie na miejscu .-przytuliła mnie Mia .
-Jasne .-powiedziałam po czym przytuliłam małą Lily i całą resztę . Oczywiście Nikki rozpłakała się a w jej ślady poszły dziewczyny . Ostatni został Harry . Podeszłam do niego i po prostu wrzuciłam się na niego .
-Tak bardzo cię kocham braciszku .-powiedziałam i czułam narastające łzy w moich oczach .
-Również cię kocham siostrzyczko .-powiedział i cmoknął mnie w czoło . Gdy się od niego odsunęłam i chciałam iść on chwycił mnie za rękę i odwrócił do siebie .-Claudia ...czy ty kiedy kolwiek mi wybaczysz ?-zapytał ze smutą miną a ja się uśmiechnęłam i ponownie się do niego przytuliłam .
-Już dawno to zrobiłam .-powiedziałam zgodnie z prawdą . Harry spojrzał na mnie z uśmiechem i pozwolił mi już odejść ,ponieważ Louis się niecierpliwił .
Po odprawie weszliśmy do samolotu gdzie sprawdzano nasze bilety . Po chwili mogliśmy zająć swoje miejsca po prawej stronie przy oknie . Ja oczywiście usiadłam przy oknie a Louis obok mnie .
-Proszę wszystkich o zapięcie pasów z 5 minut będziemy startować .-usłyszeliśmy głos stewardessy.
Zapięłam swój pas i każdy inny zrobił to samo . Po kilku minutach samolot wystartował .
-Nie mogę uwierzyć ,że na prawdę wyjeżdżamy .-powiedziałam patrząc na małe okienko .
-Należy nam się to tak samo jak im .-powiedział Louis i pocałował mnie w głowę .
-A co potem ?-zapytałam i spojrzałam na niego .
-Myślałem nad tym ,żeby kupić mieszkanie w Stanach lub w Anglii . Nie chcę być daleko od nich .-powiedział i położył swoją rękę na moim udzie .
-Również nie chcę ich zostawiać .-powiedziałam .
-Zależy gdzie ty będziesz chciała zamieszkać .-powiedział . Była to dla mnie bardzo ciężka decyzja gdyż nie wiedziałam co wybrać czy USA czy Anglię . Mówiąc szczerze w Anglii się wychowywałam a później przeprowadziłam się do USA . Ciężka decyzja jak dla mnie .
-A gdzie ty byś chciał zamieszkać ?-spojrzałam na niego .
-Doncaster .-powiedziała z uśmiechem .
-Okey .-uśmiechnęłam się .
-Oczywiście możemy zamieszkać gdzieś indziej . Po prostu urodziłem się w Doncaster i ...-urwał w połowie swej wypowiedzi .
-Coś nie tak ?-zapytałam .
-Po prostu w Doncaster ... mam ..miałem rodzinę .-powiedział . A mnie zatkało . Louis nigdy nie opowiadał o swoich rodzicach tak samo jak Mia .
-Nic nie mówiłeś .-powiedziałam lekko zszokowana .
-Bo .. sam nie wiedziałem czy powinienem mówić . Wyjechałem z Mią od rodziców . Nie miałem z nimi kontaktu tak samo jak Mia . Mieliśmy oboje dość kłótni naszych rodziców ,ojciec miał nas kompletnie gdzieś ,ciągle pracował ,nie spędzał z nami w ogóle czasu . Gdy miałem 18 lat powiedziałem rodzicom ,że się wyprowadzam i zabieram Mię . Ojciec miał w sumie to gdzieś a matka powiedziała ,że to jest w sumie dobry pomysł ,bo przynajmniej możemy inaczej żyć a nie tak jak żyliśmy w domu w którym były ciągłe kłótnie . Po prostu oni .. oni mieli nas gdzieś .-powiedział smutno . Było mi szkoda Louisa ,ze jego rodzice nie przejmowali się przez te wszystkie lata co się dzieje z ich dziećmi . To było na prawdę smutne .
-Nie wiem co mam powiedzieć . Jestem w szoku .-powiedziałam .
-Nic nie musisz mówić kochanie . -powiedział i pogłaskał mnie po policzku .-Chcę aby nasze dzieci miały normalne ,bezpieczne dzieciństwo .-powiedział z uśmiechem i pocałował mnie .

Gdy w końcu udało nam sie wylądować w Hiszpanii .Razem z Louisem skierowaliśmy się po nasze walizki .
-Jest tutaj mój dobry kumpel który z chęcią po nas przyjedzie .-uśmiechnął się do mnie Louis .
-Jaki ?-zapytałam.
-Noah . Nie znacie się . Był moim najlepszym przyjacielem gdy mieszkałem jeszcze w Doncaster .-powiedział z uśmiechem .
Gdy zabraliśmy swoje bagaże udaliśmy się na parking gdzie miał czekać Noah ,przyjaciel Louisa . Obok białego lamborghini stal chłopak w wieku Louisa . Miał lekki zarost ,czarne włosy postawione na żelu do góry . Ubrany był w czarne vansy ,czarną bokserkę i białe spodnie do kolan a na nosie czarne przeciwsłoneczne Ray Bany . Podeszliśmy do niego a ten z uśmiechem na twarzy odepchnął się od samochodu /
-Louis ,stary ! Dawno cię nie widziałem . -powiedział i przytulił go po męsku .
-Minęło parę lat .-uśmiechnął się do niego .
-Minęły wieki stary .-zaśmiał się i spojrzał na mnie .-Proszę ,proszę czy to jest ta słynna Claudia Styles ? Siostra Harrego Stylesa ?-powiedział z uśmiechem .
-Tak . Claudia poznaj Noaha mojego przyjaciela ,Noah poznaj Claudię moją dziewczynę .-powiedział dumnie Tomlinson .
-Miło mi cię wreszcie poznać . Dużo słyszałem o tobie .-powiedział z uśmiechem i mnie przytulił .
-Mi również miło cię poznać . Szkoda tylko ,że ja nic o tobie nie słyszałam .-powiedziałam .
-Nic nie szkodzi ,że Lou nie opowiadał ci o mnie .-spojrzał na niego .- Ale mam nadzieję ,ze przez ten czas poznamy się .-powiedział .
-Jasne .-uśmiechnęłam się . Noah wsadził nasze walizki do bagażniki i wsiadł do auta za kierownicą . Louis usiadł obok niego na miejscy pasażera a ja usiadła z tyłu . Po chwili Noah ruszył . Widocznie każdy z kumpli Louisa się ściga . -pomyślałam .
-Skąd znasz Harrego ?-zapytałam po chwili Noaha .
-Kiedyś za nim Louis z Harrym przeprowadzili się do LA kumplowaliśmy się . Znałem dobrze też Liama ,Nialla i Zayna tak jak Mię . Harry mówił ,że ma siostrę i chcę ją odzyskać za wszelką cenę ,ale nie widział jak to miał zrobić . Widocznie w końcu cię odzyskał ,nie miałem z nimi kontaktu dość długo ,jedynie z Louisem utrzymywałem kontakt telefoniczny .-wyjaśnił Noah .
-Oh .-jedynie tyle udało mi się powiedzieć . Noah wydaje się na fajnego chłopaka ,ale jest coś w nim takiego .. tajemniczego ? Nie wiem ,może przez ten czas uda mi się poznać go bliżej .
Po 20-30 minutach w końcu dojechaliśmy pod hotel w którym miałam się zatrzymać z Lou .
Gdy wyszłam z auta tak jak Noah z Lou od razu spojrzałam na hotel który był niesamowity . Ogromny kremowy budynek . Noah wyjął nasze bagaże .
-Pójdę zaparkować auto i spotkamy się na obiedzie o 15:00.-powiedział z uśmiechem i wsiadł z powrotem do auta i odjechał . Ja zabrałam z Lou nasze walizki i skierowaliśmy się do środka gdzie od razu udaliśmy się do recepcji .
-Dzień dobry . Witam państwa w Hotelu Alameda Aeropuerto . W czym mogę pomóc ?-zapytała blondynka ,który miała dość duży biust ,który ledwo mogła zasłonić przez białą koszulę . Uśmiechała się do Louisa . Claudia uspokój się ,to tylko zdzirowata recepcjonistka . To tylko jej praca .
-Witam . Jest rezerwacja dla dwóch osób pod nazwiskiem Tomlinson .-powiedział Louis uśmiechając się do niej .
-Oczywiście . Już sprawdzam .-powiedziała z uśmiechem i zaczęła coś klikać na swoim komputerze .
-Louis ja poczekam na ciebie tam .-powiedziałam i pokazałam głową w stronę dwóch brązowych kanap i czarnego stolika .
-Dobrze .-powiedział i pocałował mnie w czoło. Zabrał walizkę i skierowałam się na kanapy . Obserwowałam Louisa który rozmawiał z tą blond suką .
Po upływie 10 minut Louis wraz ze swoją walizką przyszedł do mnie .
-Mamy pokój numer 459 z świetnym widokiem .-powiedział z uśmiechem a ja wstałam .
-Oh to świetnie .-mruknęłam i skierowaliśmy się w stronę windy .

Gdy byliśmy w końcu w naszym pokoju od razu odstawiłam walizkę i skierowałam się na balkon .Mogę przyznać ,że widok był na prawdę nieziemski . Poczułam ręce na mych biodrach . Louis objął mnie w tali i oparł głowę o moje ramię .
-I jak podoba się ?-zapytał całując moją szyje .
-Jest .. cudownie .-powiedziałam podziwiając widok .
-Cieszę się . Mamy jeszcze godzinę i idziemy na obiad z Noahem .-powiedział a ja się do niego odwróciłam .
-Opowiesz mi coś o nim ?-zapytałam .
-Nie ma co dużo mówić . Jest moim przyjacielem ,razem mieszkaliśmy w Doncaster ,razem piliśmy . Gdy wyjechałem nie miałem z nim aż takiego kontaktu oprócz telefonu czy skeypa . Kocha wyścigi ,imprezy i ... gorących facetów .-zaśmiał się Louis a moje oczy wyszły z orbit . Gorących chłopaków ?
-Noah jest gejem ?-zapytałam zszokowana .
-Tak . -powiedział  z uśmiechem .
-Mam się bać ?-zapytałam zakładając ręce na jego szyję .
-Nie spokojnie ,nie kręcą mnie faceci .-cmoknął mnie w nos . -Kocham cię .-powiedział i przytulił się do mnie .
-Kocham cię .-powiedziałam .
Punkt 15:00 razem z Louisem siedzieliśmy w hotelowej restauracji . Przed przyjściem tutaj musiałam się wykąpać i przebrać . Miałam na sobie bordowe vansy , czarne spodenki z wysokim stanem i białą bokserkę . Włosy miałam spięte w koka a na głowie miałam jeszcze okulary przeciwsłoneczne . Louis wyglądał jak Bóg seksu . Ubrany w biały T-shirt ,jasno jensowe spodenki do kolan i ciemno jensową koszulę . Obok niego na stole leżały czarne okulary przeciwsłoneczne .
-Kiedy przyjdzie Noah ?-zapytałam .
-Pewnie się spóźni jak zawsze .-mruknął .
-O wilku mowa .-powiedziałam . Noah ubrany w czarne spodenki do kolan ,czarne vansy i jensową koszulę która była zapięta na kilka guzików .
-Przepraszam was za spóźnienie ,ale nie miałem gdzie zaparkować .-powiedział i usiadł na przeciwko mnie .
-Jasne .-zaśmiał się Louis . Obok nas pojawił się dość przystojny kelner .
-Czy zdecydowali się już państwo ?-zapytał z uśmiechem .
-Ja poproszę Paellę na ryżu z dodatkiem szparagów i wodę z cytryną .-powiedziałam .
-Dobrze a panowie ?-zapytał chłopaków .
-Ja stek wołowy z udźca ze smażoną sałatką i brzoskwinią do picia również woda z cytryną .-powiedział Louis .
-A pan ?-kelner skierował się do Noaha .
-To samo co mój przyjaciel tylko ,że do picia dobrze schłodzone piwo .-powiedział Noah .
-Dobrze . Dziękuję za złożenie zamówień .-powiedział po czym odszedł .
-Laluś .-mruknął Louis a ja przewróciłam oczami .
-Może wieczorem pójdziemy na jakąś imprezę ?-zapytał Noah .
-Ja jednak chciała bym przejść się po mieść , jeśli chcecie iść do idźcie .-powiedziałam .
-No co ty . W takim razie pójdziemy po obiedzie razem na miasto a potem na plażę .-powiedział Noah z uśmiechem .
-Będziemy musieli zadzwonić do reszty ,że jesteśmy na miejscu . Znasz Mię jak ona panikuje .-powiedziałam Louisowi .
-Tak . Zadzwonię do niej po obiedzie .-powiedział z uśmiechem .

Gdy tylko zjedliśmy nasz posiłek wyszliśmy z hotelu i poszliśmy zwiedzać miasto . Chodziliśmy po różnych sklepach i kupiliśmy kilka drobiazgów . Noah opowiadał mi o sobie . Dowiedziałam się ,że kiedyś wygrał wiele wyścigów i gdy mieszkał jeszcze w Doncaster każdy z nim przegrywał . Po przeprowadzce do Nowego Jorku nie umiał znaleźć sobie miejsca . Znalazła pracę w kawiarni ,żeby jakoś mógł się utrzymać w wielkim mieście . Wspominał również czasy które spędził z Louisem . Powiedział mi nawet ,że faktycznie jest gejem i ma gdzieś opinię innych ludzi .
O godzinie 19:00 wróciłam z Louisem do hotelu gdzie chciałam przebrać w coś innego i trochę odpocząć aby iść na plażę . Lou wyszedł na balkon w celu zadzwonienia do Mii i zapalenia fajki .
Ja wyjęłam z walizki czarny kostium kąpielowy który założyłam na siebie i ubrałam czarne spodenki które mialam ubrane wcześniej .
-Louis idziemy ?-zapytałam go gdy weszłam na balkon .
-Tak chodźmy .-powiedział i po chwili razem skierowaliśmy się do wyjścia .
-Dlaczego nie masz koszulki ?-zapytał .
-Ciepłoo .-powiedziałam z uśmiechem .
-Każdy facet będzie się na ciebie gapił a ja mu wjebie okey ?-zapytał a ja przewróciłam oczami .-I nie przewracaj oczami .-powiedział gdy wyszliśmy z hotelu .
-Zazdrosny .-powiedziałam a ten przyciągnął mnie do siebie .
-Nawet nie wiesz jak bardzo .-mruknął całując mnie .
Noah czekał na nas niedaleko plaży .
-Nareszcie .-powiedział z uśmiechem .
-Claudia gramoliła się jeszcze w łazience .-zaśmiał się Louis a ja pacnęłam go w tył głowy .
-Chodźmy już .-zaśmiał się Noah . Gdy byliśmy na plaży zdjęłam swoje japonki i wzięłam je do ręki ,chłopaki zrobili to samo .
Louis w pewnej chwili wziął mnie na ręce w stylu panny młodej i biegł ze mną do morza.
-Louis !-krzyknęłam przez śmiech ,ale ten nic nie powiedział . Po chwili wylądowałam w wodzie razem z nim .
-Idiota !-krzyknęłam gdy wynurzyłam się z wody a ten trzymał się za brzuch i nie wyrabiał ze śmiechu . Noah również przybiegł do nas .
Spędziliśmy razem świetny czas .

Około godziny 21:00 Noah pożegnał się z nami a ja zostałam sama z Louisem na plaży .
Siedzieliśmy razem na piasku . Ja byłam miedzy jego nogami i opierałam się o jego tors a ten przytulał mnie do siebie i opierał swoja brodę o moją głowę .
-Nareszcie sami .-powiedział .
-Tak . Wreszcie .-powiedziałam .
-Jeśli ktoś by mi powiedział w tedy gdy pierwszy raz cię zobaczyłem w moim domu ,że będę z tobą i planował przyszłość z tobą powiedział bym mu ,że jest popieprzony .-zaśmiał się a ja odwróciłam się do niego .
-Planujesz ze mną przyszłość ?-zapytałam .
-Oczywiście . Pamiętasz gdy byłem w szpitalu i rozmawialiśmy o dzieciach ?-zapytał a ja skinęłam głową .-Mówiłem prawdę . Chcę założyć z tobą rodzinę kochanie .-powiedział zakładając moje włosy z ucho .
-Louis myślisz ,że sobie poradzimy z tym wszystkim ? -zapytałam .
-Na pewno poradzimy sobie . Wystarczy w to uwierzyć .-powiedział z uśmiechem po czym wstał i pomógł mi wstać . Wyjął coś z spodni po czym uklęknął na jedno kolano . Boże ..nie mogłam uwierzyć w to co się właśnie dzieje !
-Claudio Styles czy zgodzisz się zostać żoną największego idioty na tej ziemi ?-zapytał z uśmiechem .
-Tak ! Boże oczywiście !-powiedziałam przez łzy . Louis założył na mój palec pierścionek po czym podniósł mnie do góry i zakręcił mną w okół własnej osi .
-Kocham cię tak cholernie cię kocham . -powiedział i namiętnie mnie pocałował .
-Jesteś moim kochanym idiotom .-powiedziałam gdy mnie odstawił na ziemię .
-Kocham cię Claudio .-powiedział całując mnie w usta .
-Kocham cię Louis .-powiedziałam przytulając się do niego .

Od dziś jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie ! 



***********************************************
Witam wszystkich serdecznie po dość długiej nie obecności ! 
Mam do was informacje dotyczących LMD :)
1. Oficjalnie II części LMD została zakończona ! Z czego jestem dumna ,że zakończyłam II część .
Z drugiej strony jest mi źle ,że tak to szybko minęło . LMD był blogiem którego pisać z nudów . Nie wiedziałam ,że tak to mnie wciągnęło :)
2. Kilka rozdziałów wcześniej pytałam się was ,czy chcielibyście II części i większość osób powiedziało ,że chciało by więc podjęłam decyzję dotyczącej III części :) 
3. Myślę nad pierwszym rozdziałem cz. III ,który możliwe pojawi się jutro lub dopiero w weekend :)
4. Chciałam wam bardzo podziękować za wszystkie komentarze ! To jest dla mnie bardzo ważne . Jesteście naprawdę kochani :* Nie mogę uwierzyć ,że LMD ma aż 13,000 wyświetleń . Jestem w szoku że tyle osób czyta ten ff :) Jeszcze raz wam bardzo dziękuję ! ie udało by mi się gdy by nie wy . To wszystko dzięki wam ! ♥ Będę wam wdzięczna do końca życia ! ♥ ♥
5. Ostatnia informacja . 
Otóż dziś jest 23.07.2015 . Tego dnia pięć lat temu piątka chłopaków z programu X - FACTOR została połączona w jeden zespół >>>> ONE DIRECTION . 
Przez te pięć lat śpiewali ,ciężko pracowali .. a to wszystko dla nas . Mimo po odejściu Zayna się nie poddali i robią nadal to co kochają . Jesteśmy jedną wielką rodziną . Będziemy z nimi do samego końca . Mimo tych wszystkich plotek które ostatniego czasu krążą nie możemy ich zostawić . Oni są dla nas a my dla nich . FOREVER ! ♥ 




JESZCZE RAZ WAM BARDZO DZIĘKUJĘ !! ♥ ♥ 



Małe przedstawienie bohaterów :)

CZYTASZ = SKOMENTUJ !! ♥ 

czwartek, 9 lipca 2015

Rozdział 22. Część II

-Nie przeszkadzamy wam ?-usłyszałam głos ,którego dość długo nie słyszałam ...
Nie mogłam uwierzyć własnym oczom . Nikki . Mniejsza brunetka z dołeczkami . Dziewczyna ,która przez dwa lata była moim oparciem ,dziewczyna która mi pomagała .
-Nikki !-krzyknęłam i zeskoczyłam z blatu i podeszłam w jej stronę po czym mocno ją przytuliłam . Tak bardzo za nią tęskniłam ,tak bardzo mi jej brakowało .
-Claudia .-szepnęła .
-Stęskniłam się za tobą .-powiedziałam .
-A za mną nie ?-usłyszałam głos Luke ,który stał z Nikki . Podeszłam do niego i również przytuliłam .
-Za tobą też blondasie .-zaśmiałam się . Jednak kogoś mi tu brakowało .
-A gdzie Michael i Calum ?-zapytałam .
-Nie dali rady przyjechać . Jutro po południu mają przylecieć .-wytłumaczyła Nikki . Było mi trochę źle ,ponieważ nie widziałam chłopaków dość długo i stęskniłam się za nimi .
-O już jesteście ?-powiedział Mia ,która właśnie weszła do kuchni z Justinem . Nikki jak i Luke się z nimi przywitali . Do kuchni wbiegła Lily która od razu wskoczyła na Nikki .
-I tak cię dogonię smerfie .-usłyszeliśmy wszyscy głos Harrego . Nikki spojrzała na mnie z szokowanym wzorkiem . Odstawiła mała na ziemię a do kuchni wszedł Harry .
-O już jesteście .-powiedział Harry z uśmiechem na twarzy .
-Harry ? Przecież .. przecież ty nie żyjesz .-Nikki zaczęła się jąkać .
-Zabiorę Lily do salonu.-oznajmił Justin po czym wziął małą i skierował się do salonu . Harry usiadł przy wysepce a Nikki zrobiła to samo .
-Może ktoś bym wyjaśnił co tu się dzieje ?-zapytała Nikki .
-Wszystko było udawane . Moja śmierć ,pogrzeb ,to wszystko była zmyślone .-powiedział Harry .
-Ale .. to jest bez sensu .-powiedziała Nikki .
-Nie miałem innego wyboru .-warknął Harry .
-Louis mógł byś z Lukiem i Harrym rozpalić ognisko ?-zapytałam . Nie chciałam znowu jakiej kolwiek kłótni . Chciałam normalnie spędzić wieczór . Louis widząc moje zdenerwowanie przytaknął i zabrał chłopaków do ogrodu w celu przygotowania ogniska . Ja zaś poprosiłam Nikki i Mię aby pomogły mi pokroić warzywa do dwóch sałatek .
-Claudia nie uważasz ,że jest to dziwne ?-zapytała Nikki . Nie no zaraz nie wytrzymam !
-Nikki dla nas wszystkich był to szok . Widziałam na własne oczy jak Ashton go zabija ,byliśmy na pogrzebie . W tedy w tym domu o mało co nie zemdlałam ! Harry .. po prostu już o tym nie rozmawiajmy .-powiedziałam i wróciłam do przygotowywania posiłku .
Po chwili usłyszeliśmy jak ktoś wchodzi do domu . Mia poszła sprawdzić i okazało się ,że była to Vicki z Rebecą i Zayn z Liamem .
-Gdzie nasza Lily ?-zapytała Vicki gdy mnie przytuliła .
-Justin wziął ją do ogrodu .-powiedziałam . Gdy zaczęłam sprzątać bałagan który narobiłam przy robieniu sałatek usłyszałam płacz Lily . Mia od razu zerwała się na równe nogi i pobiegła do ogrodu . Gdy sama tam weszłam myślałam ,ze wezmę broń i pozabijam każdego z nich !
Louis jak i Luke odciągali Harrego od Justina .
-Co się tutaj znów dzieje do cholery ?!-krzyknęłam . Miałam już tego po dziurki w nosie ! Chciałam normalnie spędzić wieczór z przyjaciółmi ! Czy o tak wiele proszę ?!
-Harry znów ma jakieś "ale". Lily jest moją córką i to ja wiem jak najlepiej co mam robić .-powiedział spokojnie Justin .
-Tylko chciał bym ci przypomnieć idioto ,że to ja się nią zajmowałem wcześniej !-krzyknął Harry .
-Ale to ja jestem jej ojcem . Jestem ci bardzo wdzięczny ,że się nią zajmowałeś przez ten czas jak mnie nie było .-powiedział . Byłam lekko zszokowana ,tym ,że Justin jest tak spokojny gdy Harry jest wściekły jak byk .
-Czy możecie się w końcu zamknąć ?! -warknął Louis .
-Nie ! Mam tego gościa już kurwa dość .-krzyknął Harry .
-Nikt ci tu nie każe być . Nikt ci nie kazał wracać ! Mogłeś nadal udawać martwego !-nie umiałam się powstrzymać . Byłam wściekła na Harrego . Wiedziałam ,że nie powinnam tego mówić ,ale po prostu nie mogła już znieść tych ciągłych kłótni . Harry stał jak słup soli ,nie widział co miał zrobić ,co miał powiedzieć .
-Wiem ,że możecie być nadal na mnie źli po tym co odpieprzyłem ,ale kurwa ! Claudia zrobiłem to dla ciebie do kurwy !-znów podniósł głos .
-Jeśli był jakiś problem mogłeś przyjść a nie udawać własnej śmierci !-warknęłam .
-Myślisz ,ze to takie proste ? Musiałem to zrobić ,rozumiesz ? Tu chodzi i o Ashtona i o naszego ojca .-powiedział . A ja nie wiedziałam co miałam powiedzieć . Co Ashton miał wspólnego z moim ojcem do kurwy ?
-Co ?-szepnęłam .
-Właśnie to ! Wybacz jeśli chciałem cię chronić !!-warknął i opuścił ogród a za nim Liam . Spojrzałam na Louisa ,który od razu do mnie podszedł i przytulił do siebie . Już wiedziałam ,że dzisiejszego wieczoru będą nici .


Około godziny 22:00 leżałam w moim i Louisa łóżku . Nikki z Lukiem poszli do hotelu . Było mi smutno ,gdyż ten wieczór miał zupełnie inaczej wyglądać . Mieliśmy spędzić go wszyscy razem . Wszyscy dom opuścili około 20:00 ,nic nie robiliśmy takiego ciekawego . Po prostu siedzieliśmy i rozmawialiśmy . Harry wrócił jakąś godzinę temu do domu i od razu skierował się do swojego pokoju . Nadal zastanawiało mnie to co powiedział mi Harry . Co Ashton miał wspólnego z naszym ojcem ? Nie dawało mi to spokoju .
-Nad czym tak myślisz ?-usłyszałam głos Louis ,gdy wszedł do naszego pokoju . Spojrzałam na niego a ten był w samych bokserkach ,jego włosy były jeszcze mokre po prysznicu . Wskoczył do łóżku a ja się do niego przytuliłam .
-Myślę o tym co powiedział mi Harry .-westchnęłam .
-Porozmawiajcie w końcu .-powiedział .
-Louis ...-szepnęłam i spojrzałam na niego .
-Tak słońce ?-zapytał i odgarnął moje włosy .
-Wyjedźmy .-powiedziałam . Tak taki miałam zamiar . Zostawić wszystkie brudy i wyjechać z tond jak najdalej . Po prostu zacząć inne,lepsze życie .
-A co z chłopakami i resztą ?-zapytał .
-Mogą lecieć z nami lub zostać tutaj . Chce wyjechać ,zacząć od nowa . Mam już dość tych wszystkich popieprzonych spraw .-powiedziałam i położyłam się na plecach a Lou na de mną zawisł .
-Jutro powiemy reszcie ,że wyjeżdżamy . Tylko my we dwoje .-powiedział i musnął moje usta .
-A gdzie ?-zapytałam .
-Do Hiszpanii ,a potem tam gdzie będziesz chciała zamieszkać .-powiedział i położył się na mojej klatce piersiowej .
Gdy w końcu wyjedziemy to czy wszystko w końcu się ułoży ? Czy nasze życie w końcu będzie takie jakie chciałam ,żeby było ? Masze życie jest pełne tajemnic .


**************************************************
Witam was po tak długiej nieobecności ! :*
Kolejny raz nie miałam pomysłu na rozdział ! :(
Jednak mam nadzieję ,że rozdział ,mimo iż jest krótki to się wam spodoba :)
Jeszcze tylko jeden rozdział i epilog i koniec części II !! :(



CZYTASZ = SKOMENTUJ !! ♥

piątek, 26 czerwca 2015

Rozdział 21. Część II

Rozdział dedykowany Beacie Świderskiej ! 
Kocham cię mordo ! I dziękuję ci za każdy twój komentarz ! 
Jesteś kochana !! ♥♥
_______________________________________________________

Minęło kilka dni za nim Louis mógł wrócić do domu . Dziewczyny przez ten czas zdążyły przylecieć do nas prosto z Anglii . Przyleciał z nimi Justin ojciec Lily . Między mną a moim bratem nic się nie zmieniło ,stosunki między mną a nim są nadal takie same jakie były . Nigdy mu tego nie wybaczę co zrobił . Jeśli chodzi o Louisa to sama nie wiem co mam z nim zrobić . Jestem w tym wszystkim pogubiona . Oboje zrobili nam okropne świństwo . Harry mój brat upozorował swoją śmierć nie mówiąc nam co było powodem tego ,zaś Louis mój chłopak o wszystkim wiedział i nie powiedział prawdy . Wszystko jest takie popieprzone ,nie tak miało wyglądać moje życie w Los Angeles . Jeśli ktoś by mi powiedział ,że moje życie będzie tak wyglądać to wyśmiała bym go i wysłała do zakładu psychiatrycznego . Chciała bym wrócić do czasów gdy byłam małą dziewczynką bawiącą się lalkami ,śpiewającą przed lustrem ,chodzeniem w za dużych ubraniach mamy ,w tedy byłam szczęśliwa a teraz ? A teraz czy jestem szczęśliwa ? Z jednej strony jestem cholernie szczęśliwa ,że mam takich kochanych przyjaciół zaś jednak z drugiej jestem smutna przez to jak wygląda moje życie . Zresztą kto by nie był smutny . Każdego dnia martwię się o to czy każdy z nas wróci cały i żywy do domu . Nie bezpieczeństwo czai się wszędzie ,na każdego z nas czekać . Nie chce stracić któregoś z moich przyjaciół . Nie przeżyję tego .
W domu w którym mieszkałam z Louisem ,mieszkam tam teraz ja jak i nadal Louis ,Harry ,Mia ,Lily i Justin . Harry jest źle nastawiony do Justina i wiecznie ma do niego jakieś pretensje co zaczyna mnie wkurzać . Zayn mieszka z Vicki tak jak wcześniej ,Niall z Olivią a Liam z Rebecą . Dzisiaj ma do nas przyjechać Nikki z Lukiem ,Michaelem i Calumem . Już nie umiem się doczekać kiedy ujrzę ich mordeczki . Oczywiście musimy jakoś wyjaśnić im o Harrym . Jednak nawet nie wiem jak mam zacząć .
-Widziałaś gdzie Lily i Justina ?-zapytała Mia ,która weszła do kuchni w której akurat przebywała aby przygotować posiłek na grilla .
-Z tego co wiem to chyba Justin wybrał się z nią na spacer .-powiedziałam .
-Ah no tak zapomniałam ,że mi o tym mówił .-powiedziała i usiadła przy wysepce .
-Coś się stało ?-zerknęłam na przyjaciółkę .
-Harry . To się stało .-westchnęła .
-Co znów zrobił ?-zapytałam .
-Widzę to jak się ciągle patrzy na Justina . Widzę ten mord w jego oczach gdy Justin bawi się z Lily .-powiedziała smutno a spojrzałam na nią wycierając ręce w ścierkę .
-Harry jest ...on po prostu jest zazdrosny .-powiedziałam .
-On i zazdrosny ? Prosze cię .-prychnęła
-Mówię ci prawdę . Wcześniej nie był taki ,zajmował się Lily jak własną córką . Mia on nadal cię kocha .-powiedziałam .
-Claudia ..ja dobrze wiem ,ze on się nadal mnie brzydzi po tym co mu zrobiłam . -westchnęła .
-Mia było minęło . Musicie porozmawiać .-powiedziałam stanowczo .
-Pójdę do siebie . -westchnęła i skierowała się na górę . Ja zostałam sama w kuchni i zabrałam się za krojenie warzyw na sałatkę . Po chwili usłyszałam pisk Lily . Odłożyłam nóż i spojrzałam przez okno gdzie Justin łaskotał małą a ta się śmiała . Był to naprawdę piękny widok .
-Idealni co nie ?-usłyszałam głos Harrego tuż obok mnie . Zerknęłam na niego . Miał zaciśniętą szczękę i minę mordercy . Co z nim nie tak do cholery ?!
-Lily jest słodką dziewczynką .-powiedziałam .
-Dokładnie jak Mia .-westchnął . W tym momencie zrobiło mi się żal Harrego . Kochał Mię a ona go zdradziła ,ale mimo to utrzymuje z nią przyjacielskie stosunki . Zajmuje się Lily jak własną córką ,Harry był by wspaniałym ojcem .
-Kochasz ją ?-zapytałam .
-Co ?-szepnął .
-Czy kochasz Mię ?-zapytałam i spojrzałam na niego a on nadal wpatrywał się w Justina i Lily .
-Ona już ma swoją rodzinę .-powiedział .
-Harry ..-powiedziałam .
-Nie Claudia . -spojrzał na mnie .-Kocham ją ! Tak kurwa ,kocham Mię Tomlinson no i co z tego ?! Ona już ma lepszego faceta i dziecko . Nikt nie chciał by mieć chłopaka kryminalistę .-powiedział prawie krzycząc .
-Jakoś ja jestem z Louisem a dziewczyny z chłopakami .-powiedziałam .
-Claudia ...nie mam zamiaru wpierdalać się w ich rodzinę . Życzę im szczęścia . Ale ..-nie dokończył ,bo do kuchni wbiegła Lily która z uśmiechem podbiegła do Harrego ,który od razu wziął ją na ręce .
-Plose wujku .-powiedziała dziewczynka i dała mojemu bratu żółty kwiatek .
-Dziękuję księżniczko .-powiedział Harry i pocałował małą w głowę . Do kuchni wszedł Justin .
-Hej .-przywitał się .
-Hej .-powiedziałam .
-Widzieliście gdzieś Mię ?-zapytał
-Jest w waszym pokoju .-powiedziałam .
-Dzięki.-uśmiechnął się i wyszedł z pomieszczenia . Do kuchni wszedł Louis bez koszulki w samych krótkich spodenkach .
-Byś się ubrał bo w domu jest dziecko .-powiedziałam a ten tylko przewrócił oczami i wyjął z lodówki wodę i usiadł przy wysepce.
-O której Nikki z chłopakami mają przyjechać ?-zapytał Tommo .
-Gdzieś koło 20:00 .-powiedziałam .
-Mam po nich jechać czy znają adres ?-zapytał Harry .
-Nie . Napisałam Nikki adres więc powinni trafić .-powiedziałam .
-Okey . Zabiorę Lily do ogrodu .-powiedział Harry i razem z małą w stronę ogrodu . Poczułam nagle czyjeś ręce na moich biodrach . Odwróciłam się i zobaczyłam szczerzącego się Louisa . Położyłam swoje ręce na jego ciepłej klacie .
-O co chodzi Harremu ?-zapytał .
-Chodzi o Mię ,ale porozmawiamy o tym później .-powiedziałam a jego ręka wkradła się pod moją koszulkę .-Louis ..-szepnęłam gdy jego rękę zbliżała się do mojego stanika .
-Nie umiem się powstrzymać kochanie .-szepnął i zaczął całować moją szyję . Moje dłonie wplątały się w jego włosy ,zaś on chwycił mnie za biodra i posadził na blacie po czym wbił się w moje usta namiętnie całując .
-Nie przeszkadzamy wam ?-usłyszałam głos ,którego dość długo nie słyszałam ...


*************************************************************
Hej ,Hej ! ♥
Od razu przepraszam za rozdział ! :(
Jest nudny jak flaki z olejem ! :'( 
Przepraszam jeśli was zawiodłam kochani ! ♥
Następny rozdział powinien być lepszy :* 
Jeśli chodzi o trzecią część LMD ,oczywiście powstanie ! ^^ 
W drugiej części pojawią się jeszcze dwa rozdziały i epilog :) 
Chciałam podziękować za komentarze pod rozdziałem 20 ! 
Kocham was wszystkich ! Jesteście kochani ! ♥♥ 

WRESZCIE WAKACJE !! ♥

CZYTASZ = SKOMENTUJ !!♥

wtorek, 23 czerwca 2015

Rozdział 20. Część II

Ważna informacja pod rozdziałem !! 

Claudia.
Siedząc w salonie z dziewczynami myślałam o chłopakach . Co robią teraz ,czy jest im źle ? Nawet jestem bardzo ciekawa co stało się z Ashtonem i Amandą - jego siostrą . 
Z moich przemyśleń wyrwał mnie mój dzwoniący telefon ,który znajdował się na drewnianym stolików . Chwyciłam go i ujrzałam połączenie . Harry . Prychnęłam .
-Kto dzwoni ?-zapytała Mia która wycierała nos chusteczką .
-Harry .-powiedziałam i już chciałam odłożyć telefon ,ale Mia się odezwała .
-Obierze . Może się coś stał .-powiedziała stanowczo . Westchnęłam i odebrałam połączenie .
-Czego chcesz ?-zapytałam zła . Jeszcze miał czelność do mnie dzwonić po tym wszystkim .
-Claudia ..-powiedział łamiącym głosem .
-Mów bo nie mam czasu .-warknęłam . Na prawdę nie miałam ochoty z nim rozmawiać .
-Louis jest w szpitalu .-powiedział . A mnie zatkało . Że co ?! To nie możliwe . Nie umiałam wydusić z siebie żadnego słowa . Czułam się źle z tym ,że go zostawiłam . Jeśli on sobie coś zrobił prze ze mnie to nie wybaczę sobie tego do końca życia .
-Co ?-szepnęłam . Byłam bliska płaczu .
-Musisz tutaj przyjechać .-powiedział . Nie spodziewanie telefon upadł na ziemię .
-Claudia co się stało ?-zapytała Mia ,która w ekspresowym tempie znalazła się przy mnie .
-Louis . On jest w szpitalu .-powiedziałam i przytuliłam się do przyjaciółki .
-Co ? Dlaczego ? Co się do cholery stało .-wypytywała Vicki .
-Nie wiem . Muszę lecieć .-powiedziałam .
-Polecimy z tobą .-powiedziała Olivia .
-Dziewczyny . Powinnyście zostać z Mią i Lily . Gdy tylko się czegoś dowiem od razu do waz zadzwonię .-powiedziałam .
-Louis jest moim bratem .-powiedziała Mia .
-Doskonale to wiem Mio . Ale wolę ,żebyś została z Lily . Ona cię potrzebuje . A ja jak tylko się czegoś dowiem to od razu do ciebie zadzwonię .-powiedziałam i przytuliłam do siebie przyjaciółkę .
-Obiecaj ,że zadzwonisz .-powiedziała .
-Obiecuję kochana .-szepnęłam i przytuliłam się z dziewczynami . Justin podwiózł mnie na lotnisko za co byłam mu bardzo wdzięczna .Mia  mi mówiła abym zabrała go ze sobą ,ale jestem już dużą dziewczyną i dam sobie radę .
Przez cały lot martwiłam się co jest z Louisem . Z moją miłością . Harry przez telefon miał załamany głos . Bałam się ,ze może to być coś bardzo poważnego . Oby nie ..

Gdy byłam już w Anglii od razu skierowałam się na postój taksówek ,gdzie miałam cholerne szczęście ,bo jedna z taksówek była wolna . Siedział w niej starzy mężczyzna około 60 lat . Powiedziałam mu aby podwiózł mnie do najbliższego szpitala w Londynie . Nie byłam pewna czy tam akurat znajduje się Louis i reszta ,ale musiałam sprawdzić .
W końcu taksówkarz zatrzymał się przez budynkiem . Zapłaciłam należną kwotę i szybko opuściłam pojazd i skierowałam  się do wejścia .
W środku panował spokój . W cale się nie dziwię ,przecież jest prawie rano . Skierowałam się do recepcji gdzie siedziała młoda kobieta w czarnych okularach ,blond włosach które były spięte w koka .
-Przepraszam ..-powiedziałam a blondynka na mnie spojrzała .
-Dzień dobry . W czym mogę pani pomóc .?-zapytała z uśmiechem .
-Przywieziono tutaj mojego chłopaka i chciałam się z nim zobaczyć .-powiedziałam szybko .
-Bardzo mi przykro ,ale odwiedziny są dopiero od godziny 9:00 .-powiedziała . Nie !
-Proszę mi powiedzieć . Dowiedziałam się tylko ,że leży w szpitalu . Nie mam pojęcia co z nim jest do cholery . Proszę .-powiedziałam i czułam ,że zaraz wybuchnę płaczem . Kobieta spojrzała na mnie pocieszającym wzrokiem i westchnęła .
-Imię i nazwisko chłopaka ?-zapytała .
-Louis Tomlinson .-powiedziałam .
-Ah tak . To ten z bójki . Sala nr. 245. -powiedziała . Co jaka bójka do cholery ?!
-Gdzie ta sala jest ?-zapytałam pośpiesznie .
-Musisz się udać prosto a potem w lewo . Sala znajduj się na końcu korytarza .-powiedziała .
-Dziękuję .-uśmiechnęłam się do kobiety i szybko pobiegłam w stronę sali mojego chłopaka .
Gdy biegłam zobaczyłam chłopaków siedzących na zielonych plastikowych krzesłach . Pewnie usłyszeli ,że ktoś biegnie ,bo spojrzeli w moją stronę .
-Claudia ..-powiedział Harry i chciał mnie przytulić ,ale ominęłam go i spojrzałam przez plastikową szybę . Na łóżku leżał ON . Przykryty kołdrą i podpięty różnymi kablami . Jego twarz była cała poobijana . Poczułam łzy spływające po mych policzkach .
-Co się stało ?-zapytałam odwracając się do chłopaków .
-Pan Harry z chęcią ci wyjaśni .-warknął Malik . O co do cholery chodzi ?! 
-Claudia ja na prawdę nie chciałem .-powiedział i spojrzał na mnie . Jego oczy były całe przekrwione . Płakał .
-Powiecie mi w końcu ?-zapytałam zła .
-Pobiłem go .-powiedział Harry a mnie zatkało .
-Co zrobiłeś ?-zapytałam i podeszłam do niego .-No powtórz to !-krzyknęłam .
-Pobiłem go .-powiedział a ja uderzyłam go z liścia w twarz .
-Nienawidzę cię jeszcze bardziej . Jak mogłeś to zrobić .?-warknęłam . Byłam zła na niego . Okłamał mnie , to jeszcze pobił mojego chłopaka a swojego przyjaciela .
-Zaczęliśmy się kłócić o ciebie . Był zły i żałował tego ,że mi pomógł . Zaczął mnie potem porównywać do ojca . Nerwy mi puściły i rzuciłem się na niego . Claudia ja na prawdę nie chciałem . Nie chciałem go tak potraktować .-powiedział a po jego policzkach zaczęły spływać łzy . Nic nie odpowiedziałam tylko odwróciłam się  z powrotem aby ujrzeć mojego chłopaka . Przyłożyłam czoło do szyby i zaczęłam płakać . Poczułam ramiona który mnie przytulają do siebie .
-Mała nie płacz . Louis jest silnym facetem .-powiedział Malik a ja się odwróciłam i przytuliłam się do niego .
-Nie chcę go stracić .-powiedziałam przez płacz a Zayn głaskał mnie po plecach .
-I nie stracisz .-powiedział spokojnie . On musi żyć . Kocham go całym sercem i nie przeżyję tego jeśli zostawi mnie tutaj samą . Nie może . Musi żyć ,żyć dla mnie ,dla Mii i chłopaków . Dla nas wszystkich .Zayn obiecał ,że zadzwoni do Mii ,aby ta nie umierała ze strachu . Ja natomiast usiadłam na plastikowym krześle obok Liama . Moje oczy robiły się coraz to cięższe aż w końcu zasnęłam .

Obudziło mnie lekkie szturchanie . Otwarłam oczy a przed moją twarzą była twarz Nialla .
-Hej . Mam dla ciebie kawę .-powiedział i podał mi kubek z gorącą cieszą .
-Dzięki .-powiedziałam a ten się uśmiechnął i usiadł obok mnie .
-Nie obudził się jeszcze ?-zapytałam .
-Nie . Jeszcze nie .-westchnął a ja napiłam się gorącego napoju .
-Mogę do niego wejść ?-zapytałam blondyna .
Tak . Chyba tak . Chłopaki byli u niego tylko na chwilę ,bo pojechali do domu się przebrać .-powiedział .
-Oh . To ja wejdę do niego .-powiedziałam i podałam mu swój kubek z kawą ,aby go przytrzymał . Ja zaś wstałam i skierowałam się do sali w której leżał Louis .
Gdy weszłam od razu usiadłam na krześle które stało obok łóżka . Chwyciłam jego rękę i przyłożyłam do ust po czym pocałowałam go w knykcie .
-Louis proszę cię obudź się kochanie . -powiedziałam a z moich oczy znów zaczęła wypływać fala łez .-Tak bardzo cię kocham kochanie .-powiedziałam i poczułam uścisk . Spojrzałam na twarz Louisa ,który otwierał oczy .
-Claudia ?-zapytała nie wyraźnie .
-Tak . To ja .-powiedziałam z lekkim uśmiechem .
-Te oczy nie mogą płakać kochanie .-powiedział i kciukiem przejechał po mych policzkach .
-Jak się czujesz ?-zapytałam .
-Głowa mi nieźle napierdala .-zaśmiał się a ja razem z nim .
-Zawołam lekarza .-powiedziałam i chciałam wstać ,ale Louis chwycił mnie za rękę i przyciągnął do siebie po czym połączył nasze usta namiętny pocałunek ,który oddałam . Nie chciałam go puścić . Chciałam czuć jego bliskość . Dotyk na każdym centymetrze mego ciała .
Usłyszeliśmy chrząknięcie i szybko się oderwaliśmy od siebie . Spojrzeliśmy na drzwi gdzie stał lekarz i uśmiechał się do nas. Ja już byłam cała czerwona ze wstydu .
-Dzień dobry .-uśmiech nie schodził mu z twarzy .
-Dzień dobry .-powiedziałam równo z Louisem na co spojrzeliśmy na siebie i się uśmiechnęliśmy . Lekarz podszedł do łóżka Louisa czytając jakieś kartki .
-Więc panie Tomlinson . Jak się pan czuje ?-zapytał lekarza .
-Jest dobrze . Tylko głowa boli .-powiedział .
-To normalne po tej całej bójce jakiej pan dokonał .-powiedział poważnie a ja spojrzałam na Louis który chwycił mnie za rękę i mocno ścisnął . -Zrobimy panu jeszcze kilka badać które sprawdzą czy nie ma pan jakiś obrzęków wewnętrznych . Teraz zostawię was samych .-powiedział z uśmiechem i opuścił salę a ja się zaśmiałam z Louisem po czym ponownie wbiłam się w jego usta .

Jest już godzina 15:00 . Byłam wcześniej w domu aby się umyć i przebrać . Miałam w domu jeszcze kilka swoich ubrań . Przez ten czas Louis miał robione jakieś badania . Rozmawiałam jeszcze z Lou na temat tej całej bójki która stała się pomiędzy nim a Harrym ,ale powiedział mi ,że mam nie być na niego zła ,bo to on go sprowokował . Jestem zła na obydwóch ! Za to ,że mnie okłamywali . Na Louis jestem zła za to ,że mi nie powiedział prawdy o Harrym . Tylko siedział jak płaczę każdej nocy . Jednak teraz ważniejsze jest jego zdrowie a nie moja złość na nich . I tak muszę z Louisem poważnie porozmawiać .
Wchodząc do sali w której leży Tommo ujrzałam całą piątkę ,która się śmiała . Trzasnęłam specjalnie drzwiami a oni spojrzeli na mnie .
-Widać ,że już się dobrze czujesz ?-uniosłam jedną brew ku gorze .
-Jak ciebie widzę to od razu moje samopoczucie się poprawia .-powiedział z uśmiechem a ja podeszłam do szafki która stała przy jego łóżku . Wyjęłam z torby sok ,wodę i owoce i jakąś gazetę .
-No to my was zostawimy samych .-powiedział z uśmiechem Zayn i wygonił chłopaków z sali . Idioci.
Usiadłam na krześle przy łóżku Louisa a ten chwycił mnie za rękę .
-Louis musimy porozmawiać .-powiedziałam i spojrzałam na niego .
-Co się stało ? -zapytał .
-Chodzi o nas i o te całe gówno .-westchnęłam .
-Claudia . Kocham cię na prawdę . Nie chcę cię stracić . Przez to ,że cię okłamywałem czuje się jak dupek .-powiedział a ja się uśmiechnęłam pod nosem .
-Jesteś dupkiem ,ale moim .-powiedziałam i zbliżyłam się do niego po czym go pocałowałam .-Chce wyjechać .-powiedziałam .
-Co ? Gdzie ? Po co ?-zaczął pytać jak nie normalny .
-Louis . Kocham was wszystkich . Potrzebuję odpoczynku od tego całego syfu . Chce zacząć nowe życie . Spokojne i normalne . Chce się czuć bezpieczna .-powiedziałam .
-Czyli . Czyli znaczy to ,że mnie zostawiasz ?-zapytał z nie dowierzaniem .
-Nie Louis . Myślałam ,że wyjedziemy w dwójkę . Zaczniemy wszystko od nowa . -powiedziałam .
-Chodź tutaj .-powiedział i rozłożył ramiona abym się do niego przytuliła . Położyłam się na łóżku obok niego i wtuliłam się w jego ciało . Brakowało mi tego .
-A co z chłopakami i dziewczynami ?-zapytał po chwili .
-Przecież będziemy mieli z nimi kontakt . Będziemy się jakoś widywać .-powiedziałam i spojrzałam na niego a ten pocałował mnie w nos .
-Na prawdę chcesz tego ? Zacząć od nowa ?-zapytał .
-Louis . Tak ,chce mieć spokojne normalne życie . Chce założyć z tobą rodzinę i żyć do końca życia w spokoju .-powiedziałam .
-Na prawdę chcesz mieć ze mną dzieci ?-zapytał z uśmiechem .
-Nie . Wiesz z moją babcią .-przewróciłam oczami .-Tak z tobą .-powiedziałam a ten wbił się w moje usta . Kochałam go . I mówiłam szczerą prawdę mówiąc o dzieciach . Chce mieć z nim dzieci i razem stworzyć rodzinę .
-Chce mieć chłopczyka i dziewczynkę .-mruknął muskając moje usta swoimi .
-Najpierw je musisz zrobić .-zaśmiałam się pod nosem .
-Na szpitalnym łóżku ?-zapytał z chytrym uśmiechem na twarzy a jego jedna ręka powędrowała na moje udo .
-Zboczeniec .-powiedziałam .
-Ale twój .-powiedział z uśmiechem i musnął moje usta .
-Tak . Mój i tylko mój .-powiedziałam i się do niego przytuliłam a ten pocałował mnie w głowę .
I jak go nie kochać ? 


***************************************************
Hej ! Hej ! ♥
Rozdział dodany dzisiaj . Miałam go już wczoraj dodać ,ale się nie wyrobiłam .:/
Mam dla was dwie informacje . :)
1. Chodzi o Love Mystery Danger . Myślałam nad zakończeniem go już :/ 
Myślałam też nad tym aby powstała trzecia jak i ostatnia część . Ale to wszystko zależy od was,
czy ktoś by chciał tak w ogóle czytać trzecią część . W trzeciej część powinno pojawić się jeszcze więcej wyścigów ,tajemnic itp . Jeśli nie to napiszę jeszcze jeden rozdział + epilog . 
Chciała bym usłyszeć wasze zdanie na temat . ♥ 
2. Chciałam was zaprosić na ff o chłopakach pt. Diana . Założyłam go kilka tygodni temu . 
Mam nadzieję ,ze wam się spodoba i zostawicie po sobie jakiś ślad . ! :) Macie tutaj linka ------>
PS. Czekam na wasze zdanie dotyczące LMD ♥ 


CZYTASZ = SKOMENTUJ !!♥ 

niedziela, 21 czerwca 2015

Rozdział 19 . Cześć II

Claudia.
Od godziny jestem z Olivią i Victorią w Anglii . Bardzo stęskniłam się za Mią i Rebecą a szczególnie za tą piękną istotką - Lily .
-Myślicie ,że przylecą za nami ?-zapytała Vicki gdy siedziałyśmy w taksówce.
-Jakoś nie myślę o tym .-powiedziałam a Olivia która siedziała obok mnie chwyciła mnie za rękę a ja spojrzałam na nią a ta na mnie .
-Damy radę . Oni muszą przemyśleć swoje błędy .-powiedziała a ja się blado uśmiechnęłam . Oli miała racę . Muszą przemyśleć to co zrobili . Harry jest moim bratem ,ale nie oznacza to ,że mu od tak wybaczę . To samo tyczy się Louisa ,jest moim chłopakiem ,którego kocham nad życie ,zrobiła bym dla niego wszystko ,ale to co ukrywał przedemną zabolało mnie . Gdy Harry miał jakiś problem powinien przyjść i porozmawiać ze mną . Przecież sam mi to powiedział gdy zobaczyłam go dopiero po dwóch latach . Zobaczymy ile minie czasu ,żeby zrozumieli co zrobili .
Po 30 minutach taksówkarz zatrzymał się przed domkiem ,który wyglądał uroczo . Było chłodno ,ale świeciło słońce . Niestety pogoda w Anglii nie jest taka jak na przykład w Miami gdzie ciągle świeci słońce . Wyszłyśmy z taksówki wcześniej oczywiście zapłaciłam mężczyźnie za transport . Pomógł nam z walizkami za co podziękowałyśmy i odjechał . Poszłyśmy w kierunku drzwi . Już miała pukać gdy drzwi otworzył wysoki chłopak o włosach koloru ciemnego blondu . Jego grzywka była postawiona na żelu tak samo jak postawia ją Liam . Jego oczy były czekoladowe . Piękne .
-Wy to pewnie Vicki ,Claudia i Olivia ?-zapytał chłopak .
-Emm ..no tak a ty to kto ?-powiedziała Olivia .
-Jestem Justin .. Justin Bieber .-przedstawił się chłopak .-Wchodźcie ,Mia już z Rebecą na was czekają .-powiedział i przepuścił nas abyśmy weszły pierwsze . Od razu wskoczyła na nas Mia ,która zamknęła nas w niedźwiedzim uścisku .
-Ale się za wami stęskniłam .-pisnęła .
-My za tobą też .-powiedziała Vicki .
-A za mną ktoś się stęsknił ?-usłyszałyśmy głos Rebecy ,która szła w naszym kierunku .
-No jasne ,że my .-zaśmiałam się i przytuliłyśmy przyjaciółkę . Po chwili razem z Mią i Rebecą i tym chłopakiem skierowaliśmy się do salonu gdzie usiedliśmy na kanapach . Dom był urządzony w ciepłym i przytulnym nastroju . Meble były koloru ciemnego brązu a ściany koloru krwistej czerwieni . Na środku salonu stały dwie brązowe kanapy ze skóry na przeciw siebie a pomiędzy nimi stał drewniany stolik . Na ścianie wisiał telewizor plazmowy a pod nim stał regał z dekoderem i z kilkoma książkami .
-Justin jest twoim przyjacielem ?-zapytałam Miii .
-Tak .. to znaczy nie . Justin jest ojcem Lily .-powiedziała .
-Oh . Miło cię w końcu poznać Justin .-powiedziała Olivia .
-Mi was też . Dużo słyszałem o was od Mii i Rebecy .-powiedział z uśmiechem .-Jest mi przykro z powodu brata Claudio .-powiedział Justin .
-Oh nie potrzebnie .-zaśmiałam się .
-Claudia ..-powiedziała Mia
-No co ? Teraz pewnie siedzi w salonie  z chłopakami i pije piwo .-powiedziałam z uśmiechem .
-Claudia o czym ty do cholery mówisz ?-zapytała Rebeca .
-Przecież nasz Harry żyje .-powiedziałam z uśmiechem .
-Nie żartuj sobie z czyjejś śmierci . Tym bardziej z tego ,że twój brat nie żyje .-warknęła Mia .
-To sobie do niego zadzwoń jak nie wierzysz . Cała ta jego śmierć była udawana !-krzyknęła .
-Co ?-szepnęła Mia .
-Właśnie kurwa to .-warknęłam . Żadne z nas się już nie odezwało . Mia jedynie pobiegła na górę a za nią Justin .

Harry.
Louisa nie ma ją dobre dwie godziny . Każdy z nas dzwoni do niego ,ale nie odbiera ! Mam ochotę nakopać mu do dupy .
-A co jeśli mu się coś stało ?-zapytał Liam .
-Nawet tak nie myśl .-warknąłem .
-A co z dziewczynami ?-zapytał Niall . Widać ,że dobijała go sytuacja . Kocha Olivię i widać to . To przezemnie oni nie mogą być teraz ze swoimi dziewczynami . To wszystko moja wina ,ale nie miałem pieprzonego wyboru . Musiałem to zrobić . Było to jedyne wyjście .
-Nie wiem .-westchnąłem i przeczesałem swoje włosy ręką . Tęskniłem za swoją małą siostrzyczką ,chciałem ją bardzo przeprosić i wszystko jej wyjaśnić ,ale ona nie chciała mnie nawet wysłuchać . Wiem ,że ją zraniłem chciałem to naprawić ,ale nie wiedziałem jak .
Usłyszeliśmy warkot silnika . Pan Tomlinson wrócił .-pomyślałem a po chwili do domu wszedł Louis . Zdjął kask i rzucił go na ziemię i podszedł do mnie po czym uderzył mnie w twarz z całej siły . Tracąc równowagę przewróciłem się na ziemię .
-To wszystko przez ciebie !-krzyknął a ja chwyciłem się za nos po czym syknąłem z bólu . Spojrzałem na swoją rękę która była we krwi . Niall pomógł mi wstać a Liam z Zaynem trzymali Louisa ,który był mega wściekły .
-Pojebało cię ?-zapytałem
-Mnie ? Nie ! Raczej ciebie . Przez ciebie kurwa straciłem dziewczynę swojego życia kretynie !-wrzasnął po czym wyrwał się chłopakom .
-Musiałem to zrobić ! Dobrze o tym wiesz ,sam zgodziłeś się mi pomóc !-krzyknąłem .
-I teraz właśnie tego żałuję .-kopnął stolik z całej siły który się przewrócił .
-Uspokójcie się oboje !-warknął Zayn .
-Nie ! Chce tu Claudie a ty .-zwrócił się do mnie .-Masz ją tutaj kurwa sprowadzić . Ty to rozpierdoliłeś i ty to kurwa naprawisz .-warknął .
-Sory ,ale ty też w tym siedzisz kretynie ! Przypominam ci ,że ty patrzyłeś na nią jak cierpiałeś i nie powiedziałeś jej prawdy .-zakpiłem a ten do mnie podszedł ,ale nie blisko ,ponieważ powstrzymał go Zayn z Niallem .
-Ale ty to wymyśliłeś więc masz to kurwa odkręcić . Inaczej sam ją znajdę i już jej nie zobaczysz .-warknął a ja zdziwiłem się na jego słowa . Nie miał prawa odbierać mi do cholery siostry !
-Nie masz prawa . Myślisz ,że polecisz do Anglii i ją porwiesz i ukryjesz przedemną ?-zaśmiałem się i zbliżyłem się do niego .-Przypominam ci kretynie ,że Claudia jest moją siostrą a nie twoją .-powiedziałem .
-Ale jest moją dziewczyną . I zrobię wszystko ,żeby cię nigdy nie ujrzała . Jesteś popierdolony .-powiedział . We mnie zaczęło się gotować . Jeszcze chwila i zabije mojego przyjaciela .-Twój ojciec miał rację .. spieprzyłeś jej życie .-zaśmiał się a ja nie wytrzymałem i rzuciłem się na niego . Siedziałem na nim okrakiem i biłem po twarzy . Nie miał prawa porównywać mnie do mojego ojca ! Nie miał takiego prawa !
-Harry zabijesz go !-krzyknął Liam który odciągał mnie od Louisa .
-Kurwa Harry !-krzyknął Zayn i szarpnął mną tak ,że zszedłem z Louisa . Jego twarz była we krwi ,nie ruszał się . Niall podszedł do niego i sprawdzał czy oddycha . Po chwili spojrzał na mnie z przerażoną miną .
-Dzwońcie po karetkę .-powiedział szybko . Ja nie wiedziałem co miałem zrobić . Byłem przerażony tym co się teraz stało .
-Wstawaj .-warknął Zayn ,który mnie pociągnął abym stanął na równe nogi .- Wiedz ,że Claudia ci tego nie wybaczy .-powiedział  twardo i razem z Liamem położył Louisa na kanapie . Niall przybiegł z kuchni z ręcznikiem i wodą aby przemyć krew z jego twarz .
-Dzwoń na tą pierdoloną karetkę .!-krzyknął Niall a ja szybko wyjąłem wyjąłem telefon ze spodni po czym wykręciłem numer pogotowia .
Po prawie 40 minutach dotarłem z chłopakami do szpitala w którym znajduje się Louisa . Chłopaki od kąt wyszliśmy z domu się nie odzywają do mnie . Gdy weszliśmy do szpitala od razu skierowaliśmy się do recepcji aby dowiedzieć się gdzie leży Louisa .
-Przepraszam . Przywieźli tutaj naszego przyjaciela z bójki .-powiedział Liam .
-Imię i nazwisko przyjaciela ?-zapytała starsza kobieta siedząca za biurkiem.
-Louis Tomlinson .-powiedział Zayn .
-Ah tak mam go . Leży na salo nr. 245 . Musicie iść korytarzem prosto a potem  w lewo . Na końcu znajdziecie salę przyjaciela .-powiedziała miło a my ruszyliśmy od razu do sali gdzie leży Tomlinson .
Gdy w końcu dotarliśmy zobaczyliśmy Louisa gdzie leży na łóżku przykryty białą kołdrą i miał a twarzy jakąś maskę . Był po przypinany do różnych urządzeń . W sali był lekarz i dwie pielęgniarki .
-Napatrz się na to co zrobiłeś .-warknął Zayn ,który stanął obok mnie .
-Musisz zadzwonić do Claudii i jej o tym powiedzieć .-powiedział Liam .
-Nie mogę .-szepnąłem .
-Teraz się cykasz ?! Masz do niej kurwa zadzwonić .-warknął Malik a ja westchnąłem i wybrałem numer siostry .
Pierwszy sygnał ...
Drugi sygnał ...
Trzeci sygnał ...
Już miałem się rozłączać gdy usłyszałem jej głos .-Czego chcesz ?-zapytała zła .
-Claudia ..-powiedziałem łamiącym głosem .
-Mów bo nie mam czasu .-warknęła .
-Louis jest w szpitalu .-powiedziałem . Nastała cisza . W końcu Claudia się odezwała .
-Co ?-szepnęła .


**********************************************
Witam kochani ! ♥♥
Rozdział dodany dzisiaj ! .. 
Mam nadzieję ,że rozdział się wam spodoba ,bo mogę powiedzieć że jestem dumna z tego rozdziału :)
Chwyciła mnie niezła wena i już mam pomysł na następny rozdział który postaram się dodać jutro ! ♥
Bardzo chce wam podziękować za liczbę wyświetleń i za komentarze które pojawiły się pod ostatnim rozdziałem ! Kocham was miśki ! To wszystko jest dzięki wam ! Jeszcze raz wam bardzo dziękuję ! ♥♥


CZYTASZ = SKOMENTUJ !! ♥♥ 

sobota, 20 czerwca 2015

Rozdział 18 . Część II

Nie możliwe . Każdy z nas stał jak słup soli a ON  wpatrywał się w nas .
-Przecież ty umarłeś ! Zabiłem cię !-krzyknął Ashton .
-Trzeba być profesjonalistą . -uśmiechnął się .-A teraz puść moją siostrę albo sobie inaczej pogadamy .-warknął . Byłam w szoku tak jak reszta .Nikt z nas nie wypowiedział żadnego najmniejszego słowa .
-Jeśli ona nie może być moja to ona nie będzie też jego .-wskazał w stronę Louisa .
-Puść ją !-krzyknęła rozpaczona Amanda .
-Nie ! Ona jest moja a nie tego śmiecia ! To ja ją wspierałem gdy tego dupka nie było .-warknął . Harry wymierzył bronią w Ashtona ,ale nie strzelił w niego ,ponieważ kopnęłam go z całej siły w krocze po czym ten upadł na ziemię . Wyjęłam broń z tyłu paska i strzeliłam w jego ramie . Ten od razu chwycił się w miejsce rany i zwijał się z bólu . Kopnęłam go jeszcze w brzuch a ten skulił się z bólu . Klęknęłam przy nim  i chwyciłam za podbródek a ten spojrzał na mnie .
-To koniec Ashtona . Zdechniesz . Nienawidzę cię . Brzydzę się takim przyjacielem .-szepnęłam i wstałam . Spojrzałam na niego jeszcze raz po czym opuściłam domek nawet omijając mojego brata . Dalej jestem w szoku . Przecież sami widzieliśmy jak Ashton strzela w Harrego . Był pogrzeb nawet .
-Claudia !-usłyszałam jego głos . Odwróciłam się i ujrzałam jego ,mojego zmartwychwstałego brata . Podeszłam do niego i się do niego wtuliłam .-Siostrzyczko ..-szepnął w moje włosy . Odsunęłam się od niego i spojrzałam w jego o czy . Nie wytrzymałam i uderzyłam go z liścia w twarz .
-Nienawidzę cię ! Rozumiesz ? Nienawidzę ! -krzyknęłam do niego a on nadal patrzył na mnie ze spokojem . Po mych policzkach już spływały łzy . Łzy które dusiłam w sobie od dnia pogrzebu .
-Claudia daj mi to wytłumaczyć ..-powiedział spokojnie .
-Nie ! Przestań . Nie mam zamiaru słyszeć twoich pieprzonych wyjaśnień ! -krzyknęłam . Ujrzałam jak Liam z Louisem ,Niallem i Zaynem i dziewczynami wychodzą z domku .
-To są kurwa jakieś jaja !-warknął Zayn a Harry się do niego odwrócił .
-Dajcie mi to wyjaśnić .-powiedział Harry
-Nie ! Powiedziałam już raz . Nie będę słuchać twoich wyjaśnienie ! Te wszystkie dni jakie wypłakiwałam się w poduszkę ,ten ból jaki czułam w serce ,ta rozpacz . To wszystko było twoją winą ! Każdy z nas myślał ,że nas opuściłeś ! Mia płakała każdego dnia ,każdej nocy a dlaczego ?! A dlatego ,że straciła swoją miłość ,którą kochała całym swym sercem !-wykrzyczałam .
-Dacie mi w końcu coś powiedzieć ?!-krzyknął Harry .
-Dajcie mu dojść do słowa .-powiedział Louis a my spojrzeliśmy na niego . Co ?!
-Ty wiedziałeś ?-zapytałam a ten tylko kiwnął głową . Podeszłam do niego i go popchnęłam .
-Nienawidzę cię ! Rozumiesz !? Nienawidzę waszej dwójki !-krzyczałam i biłam go w klatę ,ale on w ogóle nie reagował . Chwycił mnie za nadgarstki .
-Claudia on musiał ,rozumiesz ? On musiał to zrobić .-szepnął Louis a ja wyrwałam się się mu . Spojrzałam na nich wszystkich . W końcu moje spojrzenie zatrzymało się na Harrym .
-Nic nie musiałeś . Nic nie chcę słyszeć od ciebie . Straciłeś siostrę a ty .-skierowałam się do Louisa .-dziewczynę . Nienawidzę waszej dwójki . Louis patrzałeś jak cierpiałam a nie powiedziałeś mi prawdy ! Może  była by to okrutna prawda ,ale była by prawdą ! Ale nie wolałeś patrzeć jak staczam się na dno ! Dla mnie nie istniejecie ! To kurwa koniec !-krzyknęłam a do mnie podeszły dziewczyny z którymi razem skierowałam się do samochodu do którego wsiadłyśmy . Ja usiadłam za kierownicą a dziewczyny z tyłu . Spojrzałam na chłopaków jeszcze raz po czym ruszyłam w stronę domu gdzie mam zamiar się spakować i wrócić do Anglii . Tam gdzie moje miejsce .

Po około 30 minutach byłam z dziewczynami przed domem . Wyszłyśmy z auta i skierowałyśmy się w stronę domu . Gdy weszłyśmy od razu skierowałam się do pokoju gdzie miałam swoje ciuchy . Po wejściu do pokoju od razu wyjęłam swoja walizkę do której zaczęłam wrzucać wszystkie swoje ubrania .
-Claudia ..-usłyszałam głos Vicki . Odwróciłam się a ta do mnie podeszła i mocno przytuliła. Po mych policzkach znów zaczęły spływać łzy .-Nie płacz kochana ..-szepnęła .
-Nie da się nie płakać . On udawał swoją śmierć a teraz po tych wszystkich przepłakanych dniach i nocach wraca tak jak by nigdy nic się nie stało .-powiedziałam przez płacz . Vicki się odsunęła i spojrzała na mnie .
-Claudia damy sobie radę . Wyjedziemy dzisiaj do Anglii do dziewczyn a oni niech sobie przemyślą to co zrobili .-powiedziała a do pokoju weszła Olivia .
-Samolot mamy prawie za godzinę więc trzeba zbierać dupy .-powiedziała i podeszła do mnie i też mnie przytuliła .-Jeśli im zależy będą robić wszystko ,żeby było tak jak dawniej .-szepnęła . Chciałam ,żeby było tak jak dawniej . Mieć normalną rodzinę ,ojca który kocha własne dzieci ,brata przy sobie przez całe życie ,kochającego chłopaka który nie będzie miał przedemną żadnych sekretów i przyjaciół którzy będą przy mnie mimo wszystko . Chce ,żeby moje życie w końcu się zmieniło ,ale czy w końcu tak będzie ? Nasze życie jest pełne miłości ,tajemnic i niebezpieczeństwa . Miłością którą darzymy drugą osobę ,tajemnice które odkrywamy z dnia nadzień są coraz to bardziej nie bezpieczne ,każdemu z nas grozi niebezpieczeństwo . Każdy z nas martwi się o drugą osobę ,która jest dla niego cholernie ważna . Dlaczego nasze życie musi tak wyglądać ? Dlaczego nie może wyglądać tak jak całej reszty ? Spokojne ,bezpieczne ,normalne . Czy w końcu tak się stanie ,że będziemy mogli założyć swoje rodziny i żyć spokojnie ? Z dala od problemów ,niebezpieczeństwa ? Proszę tylko o jedno . A by nasze życie w końcu wyglądało tak ja miało wyglądać . Ciche ,spokojne ,normalne . Takie powinno być nasze życie .
Gdy byłam już gotowa do opuszczenia domu do środka wparowali chłopacy .
-Nigdzie nie lecicie .-powiedział stanowczo Zayn .
-Trzeba były wcześniej o tym myśleć .-powiedziała Vicki która szła z walizką w stronę wyjścia .
-Chcecie nas zostawić ?-szepnął Niall
-Widocznie tak musiało być . -warknęła Oli która wyszła  z domku ze swoją walizką .
-Proszę . Dajcie mi to wszystko wyjaśnić . Claudia ..-powiedział błagalnie Harry . Spojrzałam na niego a ten na mnie .
-Żegnajcie .-powiedziałam i wyszłam z domku . Załadowałyśmy walizki do bagażnika a ja poczułam jak ktoś odwraca i mocno całuje w usta . Był to Louis rzecz jasna .
-Proszę cię . Daj to wszystko wyjaśnić . Nie możecie nas zostawić .-szepnął między pocałunkiem ,który odwzajemniłam . Louis oparł swoje czoło o moje a ja o jego .
-To wszystko to jeden wielki syf . Potrzebuje czasu Louis .-szepnęłam .
-Nie możesz mnie zostawić .-powiedział błagalnie .
-Louis proszę cię ..-szepnęłam i się od niego odsunęłam a ten upadł przedemną na kolana i chwycił mnie za nogi przytulając do siebie .
-Claudia proszę cie ..-zaczął płakać . Ten widok mnie niszczył od środka ,tak bardzo nie chciałam go zostawiać ,ale musiałam .
-Louis proszę cię wstań ..-powiedziałam słabo .
-Musimy już jechać .-powiedziała Olivia która weszła do auta . Louis wstał i spojrzał na mnie .
-Kocham cię rozumiesz ? Proszę cię wróć szybko .-powiedział i się do mnie przytulił . Spojrzałam na Harrego który ledwo co powstrzymywał się do płaczu .
-Kocham cię .-szepnęłam i wyrwałam się z uścisku Louisa po czym usiadłam za kierownicą . Odpaliłam silnik i spojrzałam na nich ostatni raz i ruszyłam w stronę lotniska .

Louis.
To jest jakiś pierdolony sen z którego zaraz pewnie się wybudzę . Patrzałem jak moja miłość odjeżdża ,zostawiła mnie . Kurwa zostawiła mnie ! Nie wytrzymałem i z całej siły kopnąłem w metalowy śmietki który od razu się przewrócił i wysypał śmieci które się w nim znajdowały .
-Louis kurwa uspokój się .-warknął Malik a ja na niego spojrzałem .
-Nie ! Nie uspokoję się kurwa !-krzyknąłem -To wszytko twoja wina Harry ! Mogłem mieć to w dupie i ci nie pomagać ale oczywiście pan Styles musiał postawić na swoim !-krzyknęłam . To był już kolejny raz jak postawiłem się przyjacielowi . Miałem ochotę go zabić teraz . Harry do mnie podszedł i uderzył mnie w twarz a pięści .
-Nie masz prawa mnie obwiniać ! Zrobiłem to po to ,żeby chronić Claudię ! A ty wcale nie musiałeś mi pomagać ,sam dobrze bym sobie dał radę .-warknął i poszedł w stronę domu .
-Wszystko dobrze stary .-zapytał Liam który znalazł się przy mnie .
-Nic nie jest kurwa w porządku ! Nic !-krzyknąłem i poszedłem do garażu gdzie wsiadłem na motor .
-Lou co ty kurwa odpierdalasz ? Złaź z tego motoru .-warknął Malik .
-Mam już wszystko w dupie .-powiedziałem zakładając kask .
-Masz nawet w dupie swoją dziewczynę ,którą jest Claudia ?-zapytał Niall . Nie słuchając ich dalej odpaliłem silnik i ruszyłem . Musiałem ochłonąć . Potrzebowałem samotności .


***********************************************
Heej ! ♥
Witam was w tą piękną słoneczną sobotę kochani :)
Rozdział miał się pojawić dopiero pod wieczór ,ale jednak postanowiłam go
dodać już teraz :) 
Mieliście rację ,że był to Harry :) Teraz wszystko idzie tak jak planowałam i mam 
nadzieję ,że wenę będę miała do pisana . ♥ 
To wszystko dzięki wam kochani ! Jestem wam cholernie wdzięczna za te wszystkie komentarze :* 
jest to dla mnie cholernie ważne . Nawet nie wiecie jak bardzo ! ♥
Kolejny rozdział możliwe ,że dodam jeszcze dzisiaj lub jutro . 
Kocham was ! ♥ 

CZYTASZ = SKOMENTUJ !! ♥